|
Szachowe wspomnienia
Ach, co to były za czasy... ;-)
Szalone lata osiemdziesiąte, turnieje, zgrupowania, podróże. Ale
najważniejsze, to przyjaźnie, które miały obronić się przed
uciekającym czasem.
Ale może zacznę od początku.
W szachy nauczył mnie grać mój ojciec. Pierwsze kroki stawiałem
w wieku 4 lat :-)
W wieku lat ośmiu byłem zawodnikiem KS Cracovia, a po paru
latach zastałem kupiony przez
Krakowski Klub Szachistów, najstarszy klub w Polsce. W nim
grałem do końca, czyli do września 1991 roku.
Moimi trenerami, którzy dość szybko przejęli pałeczkę po
ojcu, byli kolejno: Józef Bujak w Cracovii, a później w
KKSz-u Jerzy Kostro (mistrz
międzynarodowy) i Bogdan Śliwa (arcymistrz).
Od pamiętnego września 1991 roku jestem zawodnikiem
nieaktywnym, co nie znaczy, że później nie miałem kontaktu z
szachami. Organizowałem imprezy szachowe, trenowałem dzieci i
młodzież, jeździłem z nimi na turnieje i zgrupowania, a także
otrzymałem tytuł sędziego klasy państwowej i sporo turniejów
sędziowałem. Więcej w moim "skróconym CV"
;-)
|
Jest tylko jedna gra, która nie jest
ani nauką, ani sztuką.
Jest czymś, co jest w zawieszeniu pomiędzy obiema
kategoriami...
Prastara, jednak ciągle nowa, mechaniczna w swym
założeniu,
chociaż działająca tylko dzięki wyobraźni.
Ograniczona zastygłą geometryczną przestrzenią,
a przy tym nieograniczona w liczbie swoich możliwych
kombinacji.
Architektura bez substancji, co wcale nie umniejsza jej
wartości,
a jak się okazało jest o wiele trwalsza w swoim
nieustannym bycie
i jestestwie od wielu ksiąg czy dzieł architektury.
Jest jedyną grą, która należy do wszystkich czasów i
ludów.
Nikt nie wie, który z bogów sprowadził ją na Ziemię...
by wyostrzała zmysły i zajmowała duszę
Stefan Zweig |