| Wiara Czym jest dla mnie wiara?
Odpowiada mi św. Augustyn: Wierzyć znaczy ufać w to czego nie
widzisz, nagrodą wiary jest zobaczyć to, w co ufasz...
Kiedyś te słowa były dla mnie zwyczajne, ot taka rymowanka.
Wierzyłem zawsze, chodziłem do kościoła zawsze, ale to raczej z
przyzwyczajenia. Prawdą jest to co powiedział mi kiedyś znajomy
kapłan, że "Bóg daje wystarczająco dużo światła, aby Go zobaczyć
tym, którzy tego chcą i wystarczająco dużo cienia, by Go
przesłonić tym, którzy Go nie chcą". Ludzie dzisiaj nie chcą
Boga, ironizują z Niego i z tych, którzy nie kryją swojej wiary.
Ktoś kto klęka do modlitwy, czy idzie czasem do kościoła w inny
dzień niż niedziela, jest już dewotem. Ja uważam, że ludzie boją
się wiary i atakiem, śmiechem, ironią - bronią się przed nią.
Bronią się przed tym, czego nie rozumieją. Przed wyrzeczeniami,
przed przykazaniami i wreszcie przed prawdziwą miłością.
Bóg pomaga jednak zobaczyć siebie na różne sposoby. Często
jest to jakiś wielki problem czy nawet dramat. Wszystko się wali
na głowę i wtedy zwracamy się do Niego, a On nigdy nie
pozostawia modlitwy bez odpowiedzi. Modlitwa jest dla mnie
bardzo ważna, to nie regułki wyuczone od dziecka, nie czytanie i
podążanie utartymi ścieżkami. Modlitwa dla mnie jest rozmową z
największym Przyjacielem, na którym zawieść się nie można.
Wiara, Nadzieja, Miłość - trzy proste słowa, ale zastępują
tomy ksiąg. Wystarczy iść z nimi przez życie i nic nie będzie
straszne. Rubik ma rację w swoim utworze, Wiara jest Wielkim
Darem, o który trzeba się mocno modlić. Mając ten Dar, czuję
pełnię szczęścia, a moją radość czują również Ci, którzy mnie
otaczają. Nie słowa, ale czyny się liczą. Mając wiarę, to i
czyny idą w parze, bo w każdym człowieku dostrzegam brata.
(...)
Byłem wtedy małym chłopcem, ministrantem w kościele Sióstr
Sercanek w Krakowie. Dzięki temu mogłem
spotykać ks. kardynała Karola Wojtyłę. Choć minęło tak wiele
lat, mocno utkwił mi obraz tego człowieka, zawsze uśmiechniętego
i niezwykle ciepłego. Teraz czuję to znacznie bardziej, niż
czułem wtedy, gdy nie zdawałem sobie sprawy ze szczęścia jakie
mnie spotkało.
Te wspomnienia dodatkowo, w jakiś niesamowity sposób pomogły
mi w odnalezieniu tego, co w życiu człowieka jest najważniejsze.
Żal mi bardzo ludzi niewierzących, którzy nie ufają. Jakież ich
życie musi być smutne, a perspektywa śmierci przerażająca. Wiem
jednak, teraz już z całą pewnością, że dla Boga nie ma rzeczy
niemożliwych i nawet najbardziej zatwardziali wrogowie wiary,
kiedyś poczują to ciepło i wielki wewnętrzny spokój.
Mógłbym tak pisać godzinami, mógłbym opowiadać o tym co
czuję. Klawiatura sama kreśli znaki i ciągle nowe myśli
przechodzą przez moją głowę. Nie ma to jednak specjalnego sensu,
bo kaznodzieją nie jestem, a i tak każdy tylko na sobie może się
przekonać o rzeczach, które są, ale ich nie widać...
Co jest dla mnie ważne?
|